Miau, mama, miau!
Celuje brudnym paluszkiem tam,
gdzie pochowaliśmy czarną duszyczkę.
Nie mógł wiedzieć, co się stało.
A teraz coś widzi, to na pewno.
O, miau! Pać! Kici!
Tuliła się do brzucha.
Nasłuchiwała.
Potem lizała go po główce,
kiedy był ślepym kociątkiem.
Pilnowała jak swojego.
Teraz śpi pod ziemią,
owinięta ręcznikiem,
w pudełku po butach,
najlepszym, jakie mieliśmy.
Mama! Miau! Miau!
Patrzy na mnie, z pytaniem w oczach,
czy ja też widzę.
Coś w trawie ociera się o moje nogi.
1 czerwca 2024
Dodaj komentarz